VI liga. 6 kolejka – minimalizm omal nie ukarany.

Grający w rezerwowym składzie Biało- Zieloni (pierwszy skład odpoczywa przed Pucharem) omal nie stracili punktów z ambitnie grającym beniaminkiem. Ostatecznie wygrali ale być może zmarnowali szansę na objęcie fotela lidera.

Zaczęło się planowo – od ataków gości. W 5 minucie na prawej stronie znalazł się Jagusz ale jego strzał świetnie wybronił Musielewicz. W 11 minucie zrobiło się jednak 0-1. Stypułkowski znalazł sobie trochę miejsca na lewej stronie i potężnym uderzeniem w okienko otworzył wynik meczu. Odpowiedź Zrywu była błyskawiczna – dwie minuty później Szemiot zdecydował się na rajd środkiem boiska i celnym uderzeniem doprowadził do remisu. BZB mieli szansę w 19 minucie ale strzał Kolasa trafił tylko w poprzeczkę.

Druga połowa to skuteczny pressing gospodarzy. Na tyle skuteczny, że pierwsza groźna sytuacja miała miejsce w 79 minucie gdy szarżującego prawą stroną Kolasa odważnym wyjściem uprzedził bramkarz Zrywu. Dwie minuty później nie miał jednak nic do powiedzenia gdy po dośrodkowaniu z prawej strony napastnik Biało- Zielonych złożył się do przewrotki i zapewnił prowadzenie 2-1. Gospodarzom znów tylko 2 minuty zajęło doprowadzenie do wyrównania. Na środku pola karnego znalazł się niepilnowany Sobol i celnie uderzył obok interweniującego Quijano. Ostatnie słowo należało jednak do gości a konkretnie do Humphriesa – w 85 minucie nasz stoper znalazł się na lewym skrzydle i strzałem po długim rogu zapewnił prowadzenie i, jak się później okazało, trzy punkty.

BZB zrównali się z ROW Rybnik punktami ale lidera przegrywają gorszą różnicą bramek.

About Biało-zieloni.net