Archive for September, 2013

0

Kąca oficjalnie w seniorach

Płomień Wrocław może potwierdzić, iż Radosław Kąca, dotychczasowy piłkarz akademii, podpisał profesjonalny kontrakt z klubem i odtąd będzie grał dla drużyny seniorów.

Niespełna 18-latek to skrzydłowy świetnie grający głową i umiejący bardzo dobrze bronić. Może grać na obu skrzydłach, a także na boku defensywy. Trenerzy Płomienia widzą w nim jednak gracza ofensywnego, skorzysta więc z planu treningowego drużyny, który zakłada szlifowanie umiejętności skrzydłowych.

– Od początku wiedziałem, że będę chciał tu zostać. Wiążę swoje plany życiowe z tym klubem. Cieszę się, że na mnie postawiono i otrzymuję szansę zaistnienia w pierwszej drużynie mojej ukochanej drużyny. Wiem, że przez dłuższy czas będziemy trenować dośrodkowania, jest to wymarzony trening dla mnie – powiedział świeżo upieczony gracz wrocławskiego zespołu.

Zawodnik wybrał sobie numer ’22’ i z takim będzie grał na plecach. Dostanie szansę debiutu w barwach Płomienia w sparingu z Real Internacional F.C., który odbędzie się w nocy ze środy na czwartek o godzinie 1:45 w Salwadorze.

0

Koniec sezonu ligowego juniorów i zmiana ligi

Trener zespołu juniorów wrocławskiego Płomienia wraz z zarządem klubu zdecydowali się po zakończeniu rozgrywek GalaXicos League przenieść zespół U18 do innej ligi – Opatów Cup.

Wczoraj odbył się ostatni mecz starej ligi juniorskiej. Młodziki drużyny ze stolicy Dolnego Śląska spisali się całkiem nieźle, bowiem na osiem walczących zespołów zajęli 3. miejsce, z dorobkiem 26 punktów.

Po każdym zakończonym sezonie ligi juniorskiej można przenieść zespół do innej ligi, i to ma miejsce w przypadku Płomienia U18 – klub zaklepał młodzikom udział w lidze Opatów Cup, w której będą rywalizować trzy inne zespoły.

Powszechnie wiadomym jest, że im więcej młody piłkarz rozegra meczów, tym więcej się nauczy, na zmianie ligi skorzystali juniorzy z Wrocławia, bowiem Opatów Cup startuje już dzisiaj – pierwszy mecz odbędzie się o 20:05.

Jednocześnie z przyjemnością informujemy, iż dziś został złożony wniosek do HZPN o włączenie Radosława Kąca do seniorskiej drużyny, jeśli zostanie on przyjęty, to już jutro niespełna 18-latek podpisze profesjonalny kontrakt z Płomieniem. W przyszłym tygodniu podobnie stanie się z Racimirem Wojtalewiczem.

0

Środowy sparing w Salwadorze

Płomień Wrocław ma przyjemność ogłosić, iż pierwszy w tym sezonie sparing klubu ze stolicy Dolnego Śląska odbędzie się w Salwadorze.

Wyjazdy drużyny do egzotycznych krajów mają miejsce dość często i również w tym sezonie prezes zespołu będzie starał się organizować wycieczki w różne strony świata, przede wszystkim do państw, których ‘Płomienni’ jeszcze nie odwiedzili.

Piłkarze z Wrocławia wylecą do Ameryki Środkowej we wtorek wieczorem. Rywalem w towarzyskim meczu będzie Real Internacional F.C., a spotkanie rozpocznie się w czwartek o 1:45 czasu polskiego.

Do Salwadoru poleci prawdopodobnie cała drużyna.

0

Jacobsson: Zabrakło jakości w środku pola

Szkoleniowiec wrocławskiego Płomienia, Mårten Jacobsson, postanowił – już na chłodno – przeanalizować wczorajsze pucharowe spotkanie z Łódzkim Klubem i zastanowić się nad przyczyną porażki. Klub ze stolicy Dolnego Śląska przegrał 3:4 po dogrywce i musi odłożyć marzenia na IV rundzie Pucharu Polski o kolejny rok.

– Teraz już jestem w stanie ocenić naszą grę na chłodno. Wiem, co zadecydowało o naszej porażce – po prostu zabrakło nam wczoraj bardzo dobrej gry w środku pola. To właśnie centralny sektor boiska był kluczowy. Rywale grali tam lepiej – powiedział Jacobsson.

– To nie wina naszych pomocników, że gra w środku funkcjonowała słabiej niż u naszych rywali. To mnie wińcie za taki stan rzeczy. To ja źle obrałem taktykę i dlatego nie byliśmy w stanie wygrać.

– Dlaczego to moja wina? Ano dlatego, że z uwagi na brak Cascosa, kazałem Alanowi Mailey’owi oraz Piotrowi Olendrowi grać bliżej napastników. Zazwyczaj skrzydłowi grają bardziej w środku pola, skąd przeprowadzają ataki, a na mecz z Łódzkim Klubem wymyśliłem, aby grali bardziej z przodu. Rywale zauważyli ten fakt i od początku drugiej połowy zaczęli umiejętnie przecinać podania Baranowskiego, Navau i Habetsa – właśnie do skrzydłowych. Piotr i Alan byli więc odcięci od podań, mieli mało okazji do gry 1 na 1.

– Oczywiście widać też było nasze braki kondycyjne – rywale lepiej znosili trudy spotkania. To także miało wpływ na końcową porażkę – w dogrywce byli w stanie skonstruować akcję bramkową, a my nie.

Trener zespołu broni też Félixa Camora, który po wejściu na boisko w przerwie przepuścił cztery gole. Jego rywal do miejsca między słupkami – Patrycy Uzarski – w ciągu pierwszej połowy zachował czyste konto.

– Nie wińcie też za porażkę Camora. To prawda, Patrycy nie przepuścił żadnej bramki, a Félix aż cztery, ale to środek pola zadecydował o porażce, Hiszpan nie popełnił rażącego błędu przy żadnym z puszczonych goli.

– Umówiłem się z moimi bramkarzami, że jeden zagra w pierwszej połowie, a drugi w drugiej. Swojej obietnicy dotrzymałem. Dlaczego tak postanowiłem? Chcę, aby każdy z nich dostawał swoją szansę i od przyszłego tygodnia oboje będą grać po jednym spotkaniu w tygodniu, ale wczoraj połówkę musiał grać Patrycy, który ostatnio jest w świetnej dyspozycji, bowiem to był bardzo ważny mecz. Widząc dobry wynik na tablicy świetlnej w przerwie spotkania nie mogłem nie wpuścić Félixa na boisko.

– Czeka nas teraz wiele pracy, chcemy jak najlepiej spisać się w lidze i za wszelką cenę będziemy chcieli się utrzymać. A za rok z – mam nadzieję – jeszcze lepszą drużyną, Radek Kukła będzie mógł sobie odpuścić początek ligi kosztem zajścia wysoko w Pucharze – przynajmniej do IV rundy – zakończył wypowiedź trener.

0

Koniec marzeń, IV runda Pucharu nie dla Płomienia

Niestety, ‘pucharowa klątwa’, jak to określają niektórzy, trwa nadal. W III rundzie Pucharu Polski Płomień przegrał na wyjeździe z Łódzkim Klubem 4:3 po dogrywce i nie awansuje po raz pierwszy w historii do IV rundy.

Spotkanie od początku układało się dobrze dla gości, którzy po pierwszej połowie prowadzili 2:0 po golach Swansona i Gajtkowskiego. W przerwie Uzarskiego zmienił Camor, to okazało się niestety złym pomysłem, bowiem wrocławianie stracili dwie bramki w 20 minut. Co prawda po chwili na prowadzenie V-ligowca wyprowadził Arkadiusz Baranowski, ale to okazało się być ostatnim miłym akcentem w tym meczu. W 72. minucie gospodarze wyrównali i do końca regulaminowego czasu gry nic się nie zmieniło, arbiter zarządził więc dogrywkę.

Niestety Płomień wyglądał dość kiepsko kondycyjnie i nie istniał w okresie dodatkowych 30 minut gry. Łódzki Klub wykorzystał zmęczenie rywali strzelając czwartą, i jak się później okazało, zwycięską bramkę.

Piłkarze i trener wrocławskiego klubu po meczu byli zdruzgotani, o kilka słów komentarza pokusił się jedynie kapitan, Arkadiusz Baranowski.

– Nie wierzymy w to, co się stało. To nie tak miało być. Graliśmy tak dobrze w 1 połowie, a potem wszystko się posypało. Cóż, szkoda gadać. Przegraliśmy, to dla nas kubeł zimnej wody, teraz powalczymy o utrzymanie, a z klątwę pucharową postaramy się zdjąć za rok.

W tegorocznych rozgrywkach Pucharu Polski Płomień zarobił około 675 tysięcy złotych, nie jest to wiele z uwagi na fakt, że wszystkie trzy jego mecze zespół z Wrocławia grał na wyjeździe.

Najlepszym zawodnikiem mistrza ligi VI.117 w Pucharze Polski wybrano Dominika Gajtkowskiego, zdobywcy 5 bramek w 3 meczach.

Za rok kolejna szansa na przedostanie się do IV rundy rozgrywek, a tymczasem w niedzielę Płomień wyjeżdża na Podlasie na mecz z FC Pajace. Rozpocznie się on o godzinie 9:00.

0

Saint-Laurent zmienia klub

Max Saint-Laurent nie jest już zawodnikiem Płomienia. Prawy obrońca podpisał dziś kontrakt ze szwedzkim klubem Vilse i Pannkakan.

We Wrocławiu spędził zaledwie trzy tygodnie, ale jak twierdzi, jest z nich zadowolony.

– Nie byłem tu długo, bo niecały miesiąc, ale wiele zawdzięczam temu klubowi. Dzięki treningom na wysokim poziomie byłem w stanie nadrobić swoje braki kondycyjne i polepszyć swoją formę, dzięki czemu teraz będę miał łatwiejszy start w nowym zespole. Dziękuję trenerowi Jacobssonowi, że pomógł mi wrócić do dobrej dyspozycji, oraz wszystkim chłopakom, którzy mnie bardzo dobrze przyjęli. Płomień pozostanie w moim sercu i życzę mu powodzenia zarówno dziś w meczu pucharowym, na który się wybiorę, jak i w rozgrywkach ligowych – powiedział na pożegnanie Kanadyjczyk.

Wrocławski zespół pragnie życzyć 28-latkowi wszystkiego najlepszego w dalszej karierze!

0

Jacobsson o Francuccim, Kisielewiczu i przygotowaniach do Pucharu

Szkoleniowiec wrocławskiego Płomienia, Mårten Jacobsson, w kilku zdaniach na dzisiejszej konferencji prasowej wypowiedział się na temat Carlo Francucci’ego, Karola Kisielewicza i przygotowaniach do meczu pucharowego.

– Na początek powiem może o Carlo Francuccim. Ostatnio czytałem pogłoski, jakoby miałby opuścić nas, niezadowolony z obniżenia go w hierarchii naszego klubu. Mogę potwierdzić, że nie ma w tym prawdy. Faktem jest, iż ostatnio Włoch zgubił gdzieś swoją formę, ale rozmawialiśmy na ten temat i zrozumiał, że póki co musimy stawiać na najlepszych graczy na pozycję skrzydłowego, jakich posiadamy. Jego forma powinna wkrótce wzrosnąć i wtedy będzie znów tak ważną dla nas postacią jak kiedyś. Powtarzam – Carlo nigdzie nie odchodzi.

– Karol Kisielewicz? To fantastyczny chłopak. Ułożony, grzeczny, sympatyczny, do tego pracowity. Zaufałem mu we wczorajszym spotkaniu ligowym i wykorzystał swoją szansę, zdobywając bramkę przesądzającą o zwycięstwie. Przed nim jeszcze sporo pracy i nauki, ale ma niewyobrażalny talent, więc już teraz można powiedzieć, że to przyszła gwiazda naszej drużyny. Już teraz zostaje po treningach, żeby szlifować swoje umiejętności, a do tego ma jeszcze czas na szkołę, jest jednym z lepszych uczniów! To niesamowite.

– Jedynym naszym zmartwieniem przed III rundą Pucharu Polski jest uraz Serafína Cascosa. Nie jestem w stanie teraz powiedzieć, czy będzie mógł zagrać w środę. Lekarze robią wszystko, by mógł wybiec wtedy na murawę. Sam mi powiedział, że nawet, gdyby go nadal bolało kolano, będzie gotów zacisnąć zęby i wyjść na boisko, oczywiście go musiałem schłodzić – jego zdrowie jest w tym momencie najważniejsze.

– Wszystko idzie zgodnie z planem, dzisiaj odbyliśmy sesję treningową, drugą zaplanowaliśmy na wieczór. Piłkarzy uskrzydliło wczorajsze zwycięstwo i chcą iść za ciosem. Jeszcze nigdy nie osiągnęliśmy IV rundy Pucharu Polski i zawodnicy wiedzą, że jest ku temu bardzo duża szansa. Być może za sezon, za dwa wylosujemy silniejszych rywali i znowu będziemy musieli odłożyć marzenie o grze w IV rundzie, więc teraz musimy skorzystać z okazji, tym bardziej, że rywal jest w naszym zasięgu.

– Co prawda Łódzki Klub gra w VI lidze, ale to wcale nie oznacza, że jest od nas słabszy. Wręcz przeciwnie – grają tam wyśmienici zawodnicy i gra przeciwko nim będzie wielkim wyzwaniem. Trzymajcie za nas kciuki – zakończył Jacobsson.

Trener podał też kadrę na środowe spotkanie, na boisko będą mieli szansę wybiec: Camor, Uzarski, Kratochvíl, Kaarna, Germi, Gabaldón, Silva Mata, Saint-Laurent, Navau, Habets, Lau, Baranowski, Kisielewicz, Francucci, Olender, Mailey, Gajtkowski, Cascos, Swanson, Muras.

0

Aleksander Dziugieł zawodnikiem Płomienia

Płomień Wrocław ma przyjemność poinformować, iż kontrakt z klubem podpisał Aleksander Dziugieł.

34-letni Polak jest prawym obrońcą. Mistrz ligi VI.117 jest jego czwartym zespołem w karierze. Trener Jacobsson wierzy, że jego doświadczenie pomoże Płomieniowi w osiąganiu sukcesów.

– Cieszę się, że Aleksander dołączył do naszego zespołu. Potrzebowaliśmy właśnie takiego piłkarza – solidnego w grze obronnej i często podłączającego się do ataku. Wierzymy, że doświadczenie Dziugieła będzie dla nas pomocne w ważnych meczach – powiedział szkoleniowiec Wrocławian.

– Jestem podekscytowany możliwością gry tutaj. Po długim pobycie we Francji postanowiłem wrócić do Polski. Zgłosił się po mnie Płomień, gdyż będzie potrzebował gracza na prawą obronę. Cieszę się na możliwość gry tutaj, na pewno nie będę graczem pierwszego wyboru, ale chciałbym tylko grać raz w tygodniu, dopóki będzie mi na to pozwalało zdrowie – dodał świeżo upieczony gracz Płomienia.

Aleksander we wrocławskim klubie będzie grał z numerem 31 na koszulce. Z uwagi na słabe przygotowanie kondycyjne jego debiut przypadnie najwcześniej na 18 września.

0

Pierwsza wygrana ligowa!

Płomień Wrocław odniósł pierwszą wygraną ligową w tym sezonie! Klub ze stolicy Dolnego Śląska pokonał u siebie FC Albatros 99 2:1.

Przed spotkaniem trener Jacobsson mówił, iż zdaje sobie sprawę ze słabej gry zespołu w ostatnich spotkaniach, i zrobi wszystko, by ją poprawić. Ta sztuka udała się.

Pierwsza połowa to okres wyrównanej gry, obie drużyny stwarzały sobie mnóstwo sytuacji strzeleckich, jednakże obrony spisywały się bardzo dobrze. Pierwsza skapitulowała defensywa gości, po pół godzinie gry Martín Andrés Germi otworzył wynik spotkania strzelając przepiękną bramkę.

Druga połowa gry była mniej ciekawa, ale padło więcej goli, niż w pierwszej. Bardzo szybko Płomień odskoczył rywalowi na dwie bramki, gdy Karol Kisielewicz trafił pierwszy raz do siatki w swojej seniorskiej karierze. FC Albatros odpowiedział błyskawicznie, strzelając kontaktowego gola w 51. minucie. Po godzinie gry oba zespoły – wyraźnie zmęczone – stwarzały mniej sytuacji bramkowych, praktycznie do końca meczu nie działo się nic znaczącego.

– Jesteśmy bardzo zadowoleni. Wykonaliśmy nasz plan i było widać poprawę naszej gry. Cieszą pierwsze punkty w sezonie – powiedział Mårten Jacobsson.

– Zdobyłem pierwszego gola dla Płomienia! Nie umiem wyrazić mojej radości z tego powodu, tym bardziej, że pomógł on nam w zwycięstwie! Dziękuję trenerowi, że dał mi szansę w tak trudnym spotkaniu – dodał podekscytowany Karol Kisielewicz.

– Misja na ten tydzień w połowie wykonana. Dzisiaj graliśmy znakomicie i udało nam się wygrać. Teraz myślimy już o środowym meczu pucharowym – powiedział Pablo César Gabaldón.

Niestety, po dwunastu minutach gry na skutek urazu boisko opuścił Serafín Cascos. Mimo, że kontuzja nie jest groźna, jego występ w III rundzie Pucharu Polski stoi pod dużym znakiem zapytania.

Po 2. kolejce ligowej Płomień z 3. punktami jest na 6. miejscu w lidze, jednak względem pozycji wicelidera klub z Wrocławia ma tylko gorszy bilans bramkowy.

Za tydzień wrocławski zespół zagra na wyjeździe z FC Pajace, a już w środę o 18:00 mecz pucharowy z Łódzkim Klubem.

0

Jacobsson: Ważne siedem dni

Trener wrocławskiego Płomienia, Mårten Jacobsson powiedział w wywiadzie dla oficjalnej strony klubu, że najbliższe siedem dni to będzie bardzo ważny okres dla zespołu. Już w niedzielę ‘Płomienni’ zmierzą się w drugiej kolejce ligowej z FC Albatros 99, a w środę w III rundzie Pucharu Polski z Łódzkim Klubem.

– Najbliższy tydzień będzie dla nas bardzo ważny. Czeka nas siedem pracowitych dni. Obecnie nie gramy najlepiej, a wielkimi krokami zbliżają się dwa szalenie ważne spotkania  – mówi Jacobsson.

– Spotkałem się dzisiaj z drużyną i omówiliśmy pewne kwestie. Kryzysowi w zespole trzeba jak najszybciej zaradzić. Trzeba znów przywrócić chemię na boisku.

– Po spotkaniu ćwiczyliśmy nowe schematy gry, tak aby przechytrzyć przeciwników. To szalenie istotne – na tym poziomie rozgrywkowym jeśli grasz ciągle tak samo, rywale wiedzą, jak cię zatrzymać.

– Dlaczego najbliższe dwa mecze będą takie ważne? W niedzielę gramy pierwszy ligowy mecz u siebie, to zawsze jest ważny moment. Kibice przychodzą na spotkanie po dłuższej przerwie i pragną zwycięstwa. Trafił się nam akurat silny rywal i o zwycięstwo będzie bardzo trudno, jednak wiemy, że musimy to zrobić. Nie dość, że jesteśmy to winni kibicom, to jeszcze mamy zerowy dorobek punktowy.

– Środa będzie chyba jeszcze ważniejsza, gdyż wystąpimy w III rundzie Pucharu Polski. Przed sezonem ustaliliśmy z prezesem, że awans do IV rundy to będzie priorytet. Bardzo tego potrzebujemy pod względem sportowym i ekonomicznym. Zagranie czterech meczów pucharowych w jednym sezonie to wielki prestiż, ale też dodatkowe pieniądze. Z nimi ostatnio nie jest najlepiej, więc zwycięstwo bardzo się nam przyda – IV rundę prawdopodobnie zagramy już u siebie.

– Trzeba zakasać rękawy i ciężko trenować. Dzisiaj dałem chłopakom trochę odpocząć, bo trenowaliśmy wspominane schematy, ale jutro i w sobotę będziemy się solidnie przygotowywać do dnia meczowego.

– Obecnie z lekkim urazem zmaga się Karol Kisielewicz, ale mam nadzieję, że będzie do mojej dyspozycji już w niedzielę. Planujemy rozegrać oba mecze silnym składem, ale Karol i Alan na pewno zagrają po 90 minut w ciągu tych dwóch meczów. Są młodzi i ja im ufam, a takie mecze to skarbiec doświadczenia.

– Dziękujemy fanom za wsparcie i mamy nadzieję, że przybędą licznie na mecz z FC Albatros 99 – proszę mi wierzyć, wsparcie czterdziestu tysięcy kibiców pomaga chłopakom w grze. Czują się uskrzydleni – zakończył Mårten Jacobsson.

W ramach przypomnienia, mecz ligowy z FC Albatros 99 odbędzie się w niedzielę o godzinie 9:00 na Stadionie Światła Księżycowego, a mecz Pucharu Polski w środę o godzinie 18:00 na stadionie rywala.