Archive for September, 2016

0

W środę pożegnanie Szwaczki, Germiego i Francucciego!

Podczas środowego sparingu z Inną Koszalińską, kibice będą mogli pożegnać trzy wielkie postaci związane z klubem. Kariery piłkarskie kończą Martín Andrés Germi i Carlo Francucci, natomiast Przemysław Szwaczka po raz ostatni zasiądzie na ławce trenerskiej.

37-letni Argentyńczyk jest legendarnym obrońcą Płomienia, spędził w klubie ponad 16 sezonów, w ciągu których rozegrał 304 spotkania w niebieskiej koszulce. Strzelił 51 bramek – wspaniały wynik jak na prawego obrońcę.

Włoski rówieśnik Germi’ego dwukrotnie zostawał graczem klubu ze stolicy Dolnego Śląska. Przez 7 sezonów był we Wrocławiu podstawowym graczem, następnie odszedł z zespołu, by wrócić po 6 latach i być zmiennikiem Kisielewicza i Kący, którzy w tym czasie niesamowicie się rozwinęli. Francucci ma na koncie 188 występów w niebieskiej koszulce.

41-letni szkoleniowiec przez 2 pełne sezony prowadził Płomień, był to wspaniały okres – Szwaczka ma na koncie 2 mistrzostwa ligi i Puchar Dożynkowy. W kolekcji brakuje jeszcze wprowadzenia klubu do IV ligi – trener już w niedzielę stanie przed drugą próbą osiągnięcia tego sukcesu.

0

Płomień zwycięzcą Pucharu Dożynkowego!

Stało się! Płomień Wrocław zdobył pierwszy w historii klubu krajowy puchar. Piłkarze ze stolicy Dolnego Śląska pokonali w finale Pucharu Dożynkowego zespół Hardkor Pruszków 6:0, wspaniale wieńcząc piękną, 12-tygodniową przygodę z tymi rozgrywkami.

Świeżo upieczony mistrz ligi V.103 mógł przystąpić do spotkania w najsilniejszym składzie. Trener Przemysław Szwaczka zdecydował się na ofensywne ustawienie 3-5-2, a postawił na następujących piłkarzy: Dzięcielewski, Omelchenko, Norderstedt, Banul, Kąca, Baranowski, Hauser, Cifuentes, Kara, Maurel, Leme Vaz. Ponad 27 tysięcy widzów zgromadzonych na stadionie Theater of Dream już od samego początku mogło zauważyć, że Płomień chce przejąć inicjatywę w meczu i prowadzić grę.

W 10. minucie, po błędzie defensywy rywali, piłkę do siatki skierował Jonathan Maurel. Jednobramkowe prowadzenie nie zadowoliło piłkarzy z Wrocławia, którzy wciąż atakowali bramkę Hardkora, narażając się jednak na kontry rywala. W 35. minucie było już 2:0, po tym jak Jonathan Maurel wykończył oskrzydlającą akcję Płomienia. Dwie minuty później kolejny raz gra skrzydłami przyniosła bramkowy skutek, a ze zdobycia bramki cieszył się Alvo Leme Vaz. Chwilę później pogrążyć rywali mógł Pedro Cifuentes, jednak jego strzał był minimalnie niecelny. Swoją okazję miał również zespół z Pruszkowa, ale Przemysław Dzięcielewski stał na posterunku.

Drugą połowę Płomień rozpoczął bardzo spokojnie, nawet leniwie; wciąż chciał utrzymywać się przy piłce i bezpiecznie dowieźć prowadzenie do ostatniego gwizdka. Przez dłuższy czas nie było żadnych groźnych akcji z obu stron. Ciekawe rzeczy zaczęły się dziać dopiero w ostatnim kwadransie spotkania. W 84. minucie hat-tricka skompletował Jonathan Maurel, a na 5:0 podwyższył pięć minut później Rocky Norderstadt po dośrodkowaniu Francuza z rzutu rożnego. Wydawało się, że to już koniec emocji, jednak Karol Kisielewicz, który wszedł na boisko w drugiej połowie, postanowił postawić kropkę nad i. Wychowanek wrocławskiego klubu wykorzystał błąd rywali w polu karnym i ustalił wynik spotkania na 6:0.

Radość niebiesko-żółto-białych została nieco zmącona przez kontuzję Radosława Kący, który pod koniec meczu odniósł uraz po niebezpiecznym wejściu rywala. Jednak po końcowym gwizdku skrzydłowy z opatrunkiem na nodze i uśmiechem na ustach dołączył do swoich kolegów, by świętować zdobycie trofeum.

– Mamy nagrodę za wiele tygodni ciężkiej pracy. To cudowne osiągnięcie. Nigdy nie zapomnimy tego sezonu. Dublet to coś, co zdarza się niezwykle rzadko – powiedział po spotkaniu Karol Kisielewicz.

– Byliśmy dziś niesamowici. Hardkor to wspaniała drużyna, ale daliśmy z siebie wszystko i nie pozostawiliśmy im złudzeń. Puchar jest nasz! – dodał Arkadiusz Baranowski.

Kilka słów po meczu powiedział również szkoleniowiec Płomienia, Przemysław Szwaczka. Jak przyznał, to jego ostatni sezon w roli szkoleniowca.

– To był fantastyczny mecz, wieńczący fantastyczny sezon. Chłopcy zagrali dziś bezbłędnie. Cieszę się z tego pucharu tym bardziej, że udaję się zaraz na trenerską emeryturę. Tak, ten sezon jest moim ostatnim! – powiedział Przemysław Szwaczka.

– Nie ma lepszego momentu na odejście, niż będąc na szczycie. Poprowadzę jeszcze jedno spotkanie i przekażę pałeczkę swojemu następcy. Możecie być jednak spokojni, będzie jeszcze lepszym trenerem ode mnie! – dodał.

Piłkarze Płomienia jeszcze nie mogą udać się na zasłużony odpoczynek, bowiem w niedzielę zespół czeka mecz barażowy o historyczny awans do IV ligi. Będzie to ostatnie oficjalne spotkanie pod batutą Przemysława Szwaczki. Trener pożegna się z kibicami podczas sparingu z Inną Koszalińską, który odbędzie się 21 września o godzinie 17:50. Już teraz serdecznie zapraszamy na to spotkanie!