Wypowiedzi Archive

0

Baranowski, Jędras i Villacanes zakończą kariery piłkarskie

W środowym sparingu z Bogorią Wrocław z fanami pożegna się trzech piłkarzy. Ostatni raz na murawie pojawią się Arkadiusz Baranowski, Zygmunt Jędras i Juan Miguel Villacanes.

36-letni pomocnik był do tej pory grającym trenerem Płomienia. Piłkarz zdecydował, że w przyszłym sezonie jego rola ograniczy się jedynie do prowadzenia zespołu z ławki trenerskiej. W barwach wrocławskiego klubu rozegrał 259 spotkań, 187 razy występował z opaską kapitana – pod tym względem nikt nie może mu się równać.

– To pora, by zagrać ostatni mecz dla tego wspaniałego klubu. W przyszłym sezonie nie będę już wybiegał na murawę, nawet w roli rezerwowego. Mamy młodych pomocników, którzy zdecydowanie bardziej ode mnie zasługują na swoje minuty (śmiech) – powiedział Baranowski.

Jędras zdecydował o zawieszeniu butów na kołek w dość wczesnym wieku, ponieważ ma nowy pomysł na życie. W barwach Płomienia zagrał 179 razy. Będzie jednym z zawodników, którzy przez całą karierę byli wierni zespołowi ze stolicy Dolnego Śląska – piłkarz wywodzi się z klubowej akademii.

– Zdecydowałem się zakończyć karierę piłkarską, bowiem czuję, że nie wniosę już jakości do gry mojego zespołu. Mam pewne plany na dalsze życie, tak więc nie jest mi żal z powodu rozstania się z piłką. Jestem wdzięczny losowi, że mogłem zostać do końca w klubie, w którym kopałem piłkę od nastolatka.

34-letni Hiszpan rozegrał dla Płomienia 18 spotkań. Przez ponad sezon był solidnym zmiennikiem na każdej pozycji w defensywie.

– Czas na pożegnanie z piłką. Treningi sprawiają mi coraz większą trudność. Zawsze chciałem powiedzieć “do widzenia” będąc na szczycie – zdobycie mistrzostwa przez mój klub powoduje, że jest ku temu okazja – powiedział Villacanes.

Bardzo dziękujemy Arkadiuszowi, Zygmuntowi i Juanowi za grę w niebiesko-żółto-białych barwach! Płomień będzie o Was pamiętać!

0

Płomień wraca do V ligi!

Wyjazdowe zwycięstwo z zespołem Cietrzewie 4:0 przypieczętowało mistrzostwo ligi VI.570 dla Płomienia Wrocław! Ponadto klub ze stolicy Dolnego Śląska po sezonie przerwy wróci na wyższy poziom rozgrywkowy.

Piłkarze grający w niebiesko-żółto-białych strojach w całym sezonie zdobyli 39 punktów, doznając tylko jednej porażki. Zdobyli 67 bramek, tracąc przy tym zaledwie 11. Warto wspomnieć, że Płomień zanotował aż 10 czystych kont – nie stracił ani jednej bramki od 4 czerwca.

Królem strzelców został niezawodny Gustave Moerman, który aż 14 razy wpisał się na listę strzelców. Warto wspomnieć też o Józefie Moskiewskim, który na swoim koncie zapisał 11 bramek.

– Zaczęliśmy niemrawo, ale w trakcie sezonu udało nam się wzmocnić skład i aż do końca nie dawaliśmy rywalom szans. To był piękny czas! – powiedział trener wrocławskiego klubu, Arkadiusz Baranowski.

Teraz pora na świętowanie i odrobinę odpoczynku, a potem powrót do ciężkiej pracy!

1

Uzarski zakończy karierę

36-letni bramkarz, człowiek, który jest częścią Płomienia od początku swojej przygody z piłką, a więc Patrycy Uzarski – w meczu z Inną Koszalinską zakończy karierę piłkarską.

Piłkarz uznał, że jest teraz odpowiedni moment, by zawiesić buty na kołku.

– Pora się pożegnać z klubem, z kibicami, z piłką. Mam na karku prawie 37 lat, nadszedł czas, by skupić się na rodzinie i nowych wyzwaniach – powiedział Patrycy.

– To dobra okazja, by odejść. Wiem od sztabu szkoleniowego, że wkrótce do kadry pierwszego zespołu zostanie włączony niezwykle utalentowany Jonatan Świsłocki. Patrząc na jego występy w drużynie juniorskiej jestem pewien, że Płomień nie powinien martwić się obsadą bramki na najbliższe kilkanaście lat.

– Oczywiście, czuję smutek, bo przywiązałem się do tego wszystkiego, lecz kiedyś musiał nastać ten moment. Na pewno pozostanę blisko Płomienia, jeszcze nie wiem w jakiej roli. Jestem pewien, że to spowoduje, że dalej będę szczęśliwy.

– Dziękuję całemu klubowi, począwszy od osób, które dały mi szansę na początku kariery, poprzez wszystkich facetów, z którymi dzieliłem szatnię, aż po Arka Baranowskiego, który dawał jeszcze pograć takiemu dziadowi, jakim jestem (śmiech)! Wielkie ukłony również dla naszych wspaniałych fanów – zakończył 37-latek.

Uzarski pożegna się z kibicami podczas meczu sparingowego z Inną Koszalinską, który odbędzie się w środę, 26 kwietnia, o godzinie 17:50 na Habets Arenie. Zapraszamy fanów, którzy chcą pożegnać naszego wielkiego bramkarza!

0

Podsumowanie sezonu 51

Płomień Wrocław zakończył rozgrywki ligowe na 2. miejscu w tabeli. Dla piłkarzy ze stolicy Dolnego Śląska był to umiarkowanie udany sezon.

Oczekiwania nie były zbytnio wygórowane, ponieważ zespół przed sezonem przejął Arkadiusz Baranowski, który na początku uprzedził, że potrzebuje co najmniej 10 tygodni na poukładanie drużyny. Jednak początek sezonu ligowego, mimo eksperymentów w składzie i dawania szansy młodym graczom, przyniósł przyzwoite wyniki – 10 punktów w czterech pierwszych kolejkach, co spowodowało objęcie pozycji lidera tabeli. Z drugiej strony, Płomień odpadł już w II rundzie Pucharu Polski, a następnie poprzez odpadnięcie z Rubinowego Pucharu Drugiej szansy znowu “przedostał się” do Pucharu Dożynkowego.

Obniżka formy nastąpiła 5. tygodnia, kiedy to klub z Wrocławia poległ z ostatnią drużyną w tabeli i spadł na pozycję wicelidera. Następna kolejka również przyniosła porażkę, tym razem w bardzo pechowych okolicznościach. W międzyczasie zespół rozpędzał się w Pucharze Dożynkowym.

Po dwóch słabszych tygodniach forma ligowa wróciła do normy i Płomień odniósł trzy kolejne zwycięstwa; w tabeli ligowej klub wciąż utrzymywał się na 2. miejscu.

10. kolejka znowu przyniosła przegraną z ostatnią drużyną tabeli. Niestety pech z niedzieli przeniósł się na środowy mecz w Pucharze Dożynkowym, gdzie klub ze stolicy Dolnego Śląska odniósł porażkę mimo ogromnej przewagi. Marzenia o obronie trofeum zostały pogrzebane.

Piłkarze Płomienia szybko otrząsnęli się po niepowodzeniach i wygrali kolejne spotkanie ligowe, a potem poszli za ciosem i odnosili zwycięstwa w trzech ostatnich kolejkach ligowych, pozostawiając w pokonanym polu nawet lidera i jak się później okazało – mistrza.

Klub ze stolicy Dolnego Śląska zdobył w sumie 31 punktów ligowych, wygrywając 10 spotkań, remisując jedno oraz odnosząc 3 porażki. Do mistrza – zespołu Wolni Ciutludzie – zabrakło 3 “oczek”, natomiast nad trzecią drużyną – Dzikie Jednorożki – Płomień wypracował aż 9 punktów przewagi.

Zawodnikom udało się zdobyć 36 bramek (najlepszym strzelcem okazał się Gustave Moerman, który 7 razy znajdował drogę do siatki rywali). Przed stratą gola nie udało się obronić 21 razy.

Najwięcej spotkań o stawkę zaliczyli dwaj zawodnicy – Karol Kisielewicz i Przemysław Gawełczyk, którzy wychodzili na boisko po 21 razy. Za ich plecami znalazł się Roman Mac z 18 spotkaniami na koncie.

Najskuteczniejszym piłkarzem Płomienia był Ryszard Częstochowski, który zdobył aż 15 bramek w oficjalnych meczach. Drugi w tej klasyfikacji Gustave Moerman uzbierał 9 trafień; po 7 goli zdobyli Feliks Rossowski oraz niebędący już częścią zespołu Kazimierz Dżugaj.

– Jestem zadowolony z chłopców. Przeżywaliśmy lepsze i gorsze chwile, ale w ostatecznym rozrachunku spisaliśmy się całkiem nieźle. Drużyna była w budowie, dopiero w ostatnich tygodniach prezentowaliśmy poziom, jaki chcemy pokazywać na dłuższą metę – podsumował Arkadiusz Baranowski.

– Myślę, że nie zawiedliśmy fanów. W tym sezonie nie celowaliśmy w mistrzostwo, a koniec końców niewiele nam do niego zabrakło. Zdystansowaliśmy resztę tabeli, co jest dobrą prognozą przed kolejnymi rozgrywkami. Szkoda jedynie tej porażki w Pucharze Dożynkowym. Czuliśmy, że możemy znów zajść bardzo daleko, jednak tak się nie stało – dodał Gustave Moerman.

– Bardzo żałujemy porażki w Dożynkach, ale cóż – było, minęło. Pierwsza połowa sezonu była dość przeciętna jak na nasze możliwości, ale w drugiej prezentowaliśmy się już naprawdę dobrze. Teraz mamy trochę czasu na odpoczynek. Musimy dobrze naładować akumulatory przed kolejnym sezonem, który musi być wielki! – powiedział Roman Mac.

Szkoleniowiec Płomienia zdradził, jakie są plany na kolejne rozgrywki.

– Celem na przyszły sezon jest zdobycie mistrzostwa oraz wywalczenie awansu do IV ligi. Już pod koniec tego sezonu poczyniliśmy wzmocnienia i myślę, że jesteśmy gotowi, by tego dokonać. Zamierzamy również doświadczyć co najmniej 5-tygodniowej przygody z Pucharem Polski.

– Czuję, że skład jest już skompletowany. Mamy konkurencję na każdej pozycji. Jeśli nic szczególnego się nie wydarzy, to powinniśmy przejść kolejny sezon w takim składzie personalnym, jakim teraz dysponujemy – zakończył Arkadiusz Baranowski.

0

Lau zagra 300. mecz dla Płomienia!

Jutrzejszy dzień będzie wyjątkowy dla Cezarego Lau. 30-latek wybiegnie na boisko po raz 300. w koszulce Płomienia!

Pomocnik dołączał do wrocławskiego klubu jako niespełna 18-letni chłopak. Od początku widziano w nim wielki potencjał. Tydzień po tygodniu rozwijał swoje umiejętności i stawał się coraz ważniejszą postacią dla klubu.

W ciągu 13 sezonów Cezary strzelił 26 bramek w oficjalnych spotkaniach, a na swoim koncie ma 3 mistrzostwa VI ligi, 2 mistrzostwa V ligi oraz Puchar Dożynkowy. Ponadto, 69 razy zakładał opaskę kapitańską.

– Bardzo się cieszę, że doczekałem do tego 300. spotkania, jest to dla mnie ogromny zaszczyt. To naprawdę magiczna liczba. Mam 30 lat, więc mogę grać jeszcze kilka sezonów. Kto wie, może uda mi się “dobić” do 400? – śmieje się Cezary.

Lau jest obecnie 3 na liście piłkarzy najczęściej zakładających koszulkę Płomienia. Więcej razy dla klubu zagrali tylko Driekus Habets (335 spotkań) oraz Martín Andrés Germi (305 spotkań).

0

Arkadiusz Baranowski mianowany trenerem

Arkadiusz Baranowski został mianowany trenerem drużyny Płomień Wrocław. 33-latek będzie łączył funkcję szkoleniowca z obowiązkami piłkarskimi.

Tak jak informowaliśmy, Przemysław Szwaczka zdecydował się zakończyć karierę trenerską. Zarząd klubu po konsultacji z odchodzącym na emeryturę szkoleniowcem stwierdził, iż Baranowski jest najlepszym możliwym kandydatem na następcę.

Pomocnik od początku swojego pobytu we Wrocławiu wyróżniał się niesamowitymi umiejętnościami przywódczymi, bardzo szybko dostał opaskę kapitana Płomienia. Przez prawie 13 sezonów poznał klub na wylot oraz miał okazję podpatrywać Przemysława Szwaczkę oraz wcześniejszego trenera Radosława Kukłę. W ciągu dwóch ostatnich sezonów uczęszczał na kurs trenerski, który zaliczył z wyróżnieniem.

– Arkadiusz to fantastyczny facet, wielki przywódca i mózg drużyny. Wszyscy ludzie związani z Płomieniem są pewni, że będzie świetnym trenerem. Od kilku lat było widać, jak wielki wpływ ma na drużynę i decyzja o mianowaniu go na grającego trenera była czymś naturalnym – powiedział prezes klubu, Marcin Walkowiak.

– To dla mnie zaszczyt, móc objąć stanowisko trenera klubu Płomień Wrocław. To wielkie wyróżnienie, a jednocześnie ogromne wyzwanie. Bardzo mnie cieszy, że wszyscy w klubie mają do mnie takie zaufanie. Zrobię wszystko co w mojej mocy, by poprowadzić zespół ku chwale – rzekł świeżo upieczony trener.

– Cele na nadchodzący sezon? Spodziewam się, że ciężko będzie osiągnąć podobną intensywność jak w ubiegłym sezonie, ponieważ gra na dwa fronty bardzo nas wyczerpała. Chcemy dać szansę młodym zawodnikom i to będzie chwilowo najważniejsze. Celujemy w miejsce na podium w rozgrywkach ligowych. Awans odkładamy na kolejny sezon.

0

Płomień zwycięzcą Pucharu Dożynkowego!

Stało się! Płomień Wrocław zdobył pierwszy w historii klubu krajowy puchar. Piłkarze ze stolicy Dolnego Śląska pokonali w finale Pucharu Dożynkowego zespół Hardkor Pruszków 6:0, wspaniale wieńcząc piękną, 12-tygodniową przygodę z tymi rozgrywkami.

Świeżo upieczony mistrz ligi V.103 mógł przystąpić do spotkania w najsilniejszym składzie. Trener Przemysław Szwaczka zdecydował się na ofensywne ustawienie 3-5-2, a postawił na następujących piłkarzy: Dzięcielewski, Omelchenko, Norderstedt, Banul, Kąca, Baranowski, Hauser, Cifuentes, Kara, Maurel, Leme Vaz. Ponad 27 tysięcy widzów zgromadzonych na stadionie Theater of Dream już od samego początku mogło zauważyć, że Płomień chce przejąć inicjatywę w meczu i prowadzić grę.

W 10. minucie, po błędzie defensywy rywali, piłkę do siatki skierował Jonathan Maurel. Jednobramkowe prowadzenie nie zadowoliło piłkarzy z Wrocławia, którzy wciąż atakowali bramkę Hardkora, narażając się jednak na kontry rywala. W 35. minucie było już 2:0, po tym jak Jonathan Maurel wykończył oskrzydlającą akcję Płomienia. Dwie minuty później kolejny raz gra skrzydłami przyniosła bramkowy skutek, a ze zdobycia bramki cieszył się Alvo Leme Vaz. Chwilę później pogrążyć rywali mógł Pedro Cifuentes, jednak jego strzał był minimalnie niecelny. Swoją okazję miał również zespół z Pruszkowa, ale Przemysław Dzięcielewski stał na posterunku.

Drugą połowę Płomień rozpoczął bardzo spokojnie, nawet leniwie; wciąż chciał utrzymywać się przy piłce i bezpiecznie dowieźć prowadzenie do ostatniego gwizdka. Przez dłuższy czas nie było żadnych groźnych akcji z obu stron. Ciekawe rzeczy zaczęły się dziać dopiero w ostatnim kwadransie spotkania. W 84. minucie hat-tricka skompletował Jonathan Maurel, a na 5:0 podwyższył pięć minut później Rocky Norderstadt po dośrodkowaniu Francuza z rzutu rożnego. Wydawało się, że to już koniec emocji, jednak Karol Kisielewicz, który wszedł na boisko w drugiej połowie, postanowił postawić kropkę nad i. Wychowanek wrocławskiego klubu wykorzystał błąd rywali w polu karnym i ustalił wynik spotkania na 6:0.

Radość niebiesko-żółto-białych została nieco zmącona przez kontuzję Radosława Kący, który pod koniec meczu odniósł uraz po niebezpiecznym wejściu rywala. Jednak po końcowym gwizdku skrzydłowy z opatrunkiem na nodze i uśmiechem na ustach dołączył do swoich kolegów, by świętować zdobycie trofeum.

– Mamy nagrodę za wiele tygodni ciężkiej pracy. To cudowne osiągnięcie. Nigdy nie zapomnimy tego sezonu. Dublet to coś, co zdarza się niezwykle rzadko – powiedział po spotkaniu Karol Kisielewicz.

– Byliśmy dziś niesamowici. Hardkor to wspaniała drużyna, ale daliśmy z siebie wszystko i nie pozostawiliśmy im złudzeń. Puchar jest nasz! – dodał Arkadiusz Baranowski.

Kilka słów po meczu powiedział również szkoleniowiec Płomienia, Przemysław Szwaczka. Jak przyznał, to jego ostatni sezon w roli szkoleniowca.

– To był fantastyczny mecz, wieńczący fantastyczny sezon. Chłopcy zagrali dziś bezbłędnie. Cieszę się z tego pucharu tym bardziej, że udaję się zaraz na trenerską emeryturę. Tak, ten sezon jest moim ostatnim! – powiedział Przemysław Szwaczka.

– Nie ma lepszego momentu na odejście, niż będąc na szczycie. Poprowadzę jeszcze jedno spotkanie i przekażę pałeczkę swojemu następcy. Możecie być jednak spokojni, będzie jeszcze lepszym trenerem ode mnie! – dodał.

Piłkarze Płomienia jeszcze nie mogą udać się na zasłużony odpoczynek, bowiem w niedzielę zespół czeka mecz barażowy o historyczny awans do IV ligi. Będzie to ostatnie oficjalne spotkanie pod batutą Przemysława Szwaczki. Trener pożegna się z kibicami podczas sparingu z Inną Koszalińską, który odbędzie się 21 września o godzinie 17:50. Już teraz serdecznie zapraszamy na to spotkanie!

0

Marc Swanson kończy karierę piłkarską

Napastnik Płomienia Wrocław, Marc Swanson, zdecydował się zawiesić buty piłkarskie na kołku. Dzisiejszy sparing z Inną był jego ostatnim meczem w karierze.

32-letni Anglik spędził w klubie ze stolicy Dolnego Śląska ponad 13 sezonów, w ciągu których rozegrał 40 meczów i zdobył 12 bramek w oficjalnych spotkaniach, a wraz z meczami nieoficjalnymi licznik jego meczów wynosi 163. Przez ostatnie sezony pełnił rolę solidnego zmiennika dla Dominika Gajtkowskiego i Nimróda Lakatosa. Wspólnie z rodziną podjął decyzję by zakończyć karierę piłkarską.

– Tak, mogę to potwierdzić, ten sezon był ostatnim w mojej karierze. Chcę poświęcić się teraz rodzinie i innym zajęciom. Te 13 lat spędzonych we Wrocławiu było wspaniałe, jestem dumny że byłem i wciąż jestem częścią tego klubu – powiedział Swanson.

– Dziękuję za wszystko kolegom z drużyny, wszystkim pracownikom klubu oraz fanom. Dzięki tym ludziom gra w piłkę w koszulce Płomienia była wyjątkowa.

0

Płomień oficjalnie awansuje do V ligi!

Płomień Wrocław dzisiejszym zwycięstwem z FC Balakarzewo 4:0 zapewnił sobie trzeci w historii awans do V ligi!

Przez całe spotkanie piłkarze ze stolicy Dolnego Śląska przeważali na boisku. Strzelanie rozpoczęło się w 13. minucie, kiedy Freddy Gilliard wykorzystał rzut karny. W 31. minucie Arkadiusz Baranowski zdobył drugą bramkę w spotkaniu, a zaledwie minutę później Karol Kisielewicz podwyższył na 3:0. Wynik ustalił pięknym strzałem z rzutu wolnego Freddy Gilliard w 57 minucie. Pechowo mecz zakończył się dla Cezarego Lau, który podczas starcia z rywalem podkręcił staw skokowy i nie pojawi się na boisku prawdopodobnie przez 1,5 tygodnia.

Po zakończeniu meczu stało się jasne, że dorobek 36 punktów już na kolejkę przed końcem jest wystarczający, by Płomień znalazł się w lepszej “połowie” mistrzów VI lig, a tym samym otrzymał promocję do V ligi bez konieczności rozgrywania dodatkowego meczu.

– Rozegraliśmy dziś kolejne fantastyczne spotkanie. Od samego początku wiedzieliśmy, że musimy dopełnić formalności i po prostu wygrać, by potem nie stresować się przed barażem. Wykonaliśmy zadanie i możemy świętować – powiedział zdobywca dwóch bramek w meczu, Freddy Gilliard.

– Jestem dumny z chłopaków. Powiedziałem im, że nie mogą się jeszcze rozluźniać, trzeba doprowadzić sprawę do końca. Zareagowali na to fantastycznie, na murawie istnieliśmy tylko my. Wszyscy jesteśmy bardzo szczęśliwi z wywalczenia awansu. Miejmy nadzieję, że w przyszłym tygodniu już na zawsze pożegnamy się z VI ligą – powiedział trener Radosław Kukła.

– Cieszę się z pierwszego czystego konta dla Płomienia, z naszego dzisiejszego zwycięstwa i oczywiście najbardziej z zapewnienia awansu. To wspaniała chwila. Dziękujemy fanom za dzisiejszy wspaniały doping i za wsparcie w przeciągu całego sezonu! – dodał Przemysław Dzięcielewski.

Zapraszamy wszystkich fanów w piątek o godzinie 18:00 na Habets Arenę na fetę z okazji wywalczenia awansu do V ligi. Wejście jest darmowe, a dla kibiców przygotujemy mnóstwo atrakcji!

0

Płomień wygrywa i zapewnia sobie mistrzostwo!

Płomień Wrocław pokonał 3:1 zespół ABG 1906 w meczu 12. kolejki ligowej. Tym samym klub ze stolicy Dolnego Śląska może już świętować mistrzostwo!

Od meczu z Czarnymi Dublin (wygranym 6:1) było wiadomo, iż zespół Radosława Kukły może sobie zapewnić mistrzostwo dwie kolejki przed końcem sezonu. Chociaż pierwsza godzina gry nie zapowiadała takiego obrotu spraw, to ostatecznie udało się spełnić plan.

Pierwsza część meczu była wyrównana, obie strony miały swoje okazje. Jednak na prowadzenie wyszli gospodarze w 34. minucie. Płomień próbował dość szybko odpowiedzieć, jednak żadna z sytuacji nie przyniosła bramki i goście zeszli do szatni z jednobramkowym deficytem.

Druga połowa rozpoczęła się zmasowanymi atakami wrocławian, jednakże atakujący piłkarze nie wykazywali się skutecznością. Po godzinie gra wyrównała się. W 70. minucie Radosław Kąca pokonał bramkarza gospodarzy po pięknym strzale głową. Ta bramka dała pozytywnego kopa Płomieniowi, który znów zaczął z animuszem atakować bramkę ABG. Owocem tego były dwie bramki – w 84. minucie Aetz Gotxikoa wyprowadził wrocławian na prowadzenie, a minutę później wynik ustalił Cezary Lau.

– Jesteśmy niesamowicie szczęśliwi, że udało nam się wykonać zadanie. Poprzedni sezon nie był zbyt dobry, zdawaliśmy sobie teraz sprawę, że nie wchodzi w grę nic innego niż mistrzostwo. Udało się to zrobić, teraz trzeba dopełnić formalności i awansować do V ligi – powiedział po meczu Cezary Lau.

– Jestem dumny z chłopaków. Grali cały sezon pod presją, bowiem oczekiwania fanów były wielkie. Zanotowaliśmy falstart, jednak nie wytrąciło to nas z równowagi. Od drugiej kolejki robiliśmy swoje. Dzisiaj możemy się cieszyć, choć nie do końca, bo sprawa awansu dopiero się rozstrzygnie – podsumował Radosław Kukła.

– To był ciężki mecz, na początku nic nam nie wychodziło. Ale my lubimy sobie przecież utrudniać zadanie (śmiech). Najważniejsze że zwyciężyliśmy i osiągnęliśmy cel, jakim jest mistrzostwo. Dziękujemy wszystkim za wsparcie – dodał Freddy Gilliard.

Jest to trzecie w historii mistrzostwo VI ligi. Płomień nie ma jeszcze zapewnionego awansu o poziom rozgrywkowy wyżej, bowiem promocję uzyskuje tylko połowa mistrzów lig. Klub z Wrocławia ma jednak 3 punkty przewagi nad granicą bezpośredniego awansu. Domowe zwycięstwo w 13. kolejce z FC Bakalarzewo powinno dać pewność awansu klubowi ze stolicy Dolnego Śląska.